Ange ou d

Givenchy, Ange ou Démon EDP

Najbardziej pomocna recenzja

judith85
3 stycznia 2013 o 22:41

Bezpretensjonalna dominacja

Poszłam do perfumerii powąchać coś Lutensa, ale ponieważ po spryskaniu nadgarstków dwoma i 2 godzinach łażenia po galerii handlowej, Lutens był prawie niewyczuwalny, zawiedziona wróciłam do perfumerii i zapytałam panią ekspedientkę o coś trwałego, chłodnego i waniliowego, ostrego, ale nie owocowo słodkiego. Coś z niebieskich waniliowych zapachów, typu addict diora(ale bez tej budyniowej wanilii na końcu) lub code armaniego. Pani dała mi Ange Au Demon, najpierw owocową wariację pt elixir w fioletowej butelce - od razu uciekłam z nosem i powiedziałam, że nie, nie - dziś nie szukam niczego dla siebie, więc wszelkim fermentacjom owocowym dziękujemy - szukam zimnej, eleganckiej i zdecydowanej mieszanki z niedominującą wanilią w bazie dla mamy. I wtedy Pani podała mi to. Pierwsze moje skojarzenie było - no nie! - znienawidzony przeze mnie Angel Muglera, kobieta chyba zwariowała. Jednak jadąc autobusem do domu, wwąchując się nadal w nadgarstek stwierdziłam, ze perfumy zmieniają się coraz ciekawiej i coraz bardziej przestają mi cokolwiek innego przypominać! Zapach ostry, otulający, ale nie przesłodzony. Nadal w odcieniach granatu, ale zbliżając się coraz bardziej do czerni. Faktycznie ma moc - wali po łbie jak słoń od Kenzo, ale w odróżeniu od (nota bene przepięknego) słonia nie wywołuje u mnie bólu głowy, a wręcz upaja i upaja, ciągnie za sobą na samo dno. Nie do przedawkowania jak dla mnie. Ma w sobie coś z "niskich", męskich nut, który dodaje mu stabilności, tej dominacji własnie, respektu. Zapach jest jak czarny garnitur, ale pasuje niekoniecznie do garnituru. Jak któraś z dzewczyn wczesniej napisała ten zapach jest sam w sobie czarny. Ale ta czerń nie jest gorąca, przestrzennie zimna też nie jest, to nie jest zapach zapach bizneswoman, która porzuciła swoją kobiecość, by przywdziać garnitur i wejść do męskiego świata. Ten zapach jest bardzo kobiecy a władczość, jaka się z nim wiążę jest na wskroś kobieca, tylko w patriarchalnym świecie zdominowanym przez mężczyzn, już dawno o niej zapomniano. Zapach zdaje się interesującym hmm. monolitem - bez określonej temperatury. Wszystko w nim się zgrywa, dlatego nie jest wystrojony, krzykliwy. On nie chce prowokować. Wszystko w nim współgra, nie czuję w nim tej schizofrenii dwoistości, która się mu zarzuca. Tak, ten zapach jest bardzo "pomiędzy" ale to "pomiędzy" nie wynika z niezdecydowania czy schizofreniczności, on jest zdecydowany i wstrzelony w punkt! On chce być "pomiędzy", chce być monolitem na krawędzi. Nie ma mdlącej słodkości owocków, nie ma męczących dymów kadzidlanych na wanilii(jak hypnotic poison). Jest pieprz i białe kwiaty pachnące na czarno - Czarnym Stawem w bezsksiężycową noc, głębią Bajkału. A jesli cmentarnie? To tylko podczas pogrzebu w piękny słoneczny dzień. Pachnie nim elegancka piękna kobieta, która zdecydowanie za wcześnie została wdową. Kobieta w typie włoszki - nieziemsko piękna, ale absolutnie nie prowokująca - nie sili się na seksapil, bo on jest w niej mimochodem. Jest obojętna na tanie chwyty czy kontrowersje, jest jakby nieobecna i ma gdzieś zainteresoanie, jakie wzbudza.W pięknych czarnych okularach przeciwsłonecznych i małej czarnej pod żakietem. Żadnych pajęczyn, dymów, woalek, starości.
Zapach to zdecydowanie i spokój. Władza, naturalna dominacja i spokój eleganckiej czerni.


Używam tego produktu od: Próbki w perfumerii
Ilość zużytych opakowań: próbki

Używa produktu od: nie określono

aneczka356
25 listopada 2016 o 11:26

Nie dla każdego.

Jeden z moich ulubionych zapachów. Zwraca uwagę. Zapach jest dość nietypowy. Albo się go kocha albo nienawidzi. Moja siostra uznała, że śmierdzi jak dla starej baby! Dla mnie jest niezwykle seksowny, uwodzicielski, kuszący. ma w sobie to coś co przyciąga. Ja się w nim zakochałam od pierwszego powąchania, a raczej gdy poczułam go na ulicy od przechodzącej kobiety. Mój facet uwielbia mnie w tym zapachu :")
Najlepszy jesienią i zimą. Latem może być za ciężki aczkolwiek na wieczorne wyjście jak najbardziej.
Długo pozostaje na ubraniu czy szaliku.
Kocham ten zapach. Cieszę się, że jest mało popularny. Dzięki temu wyróżniam się w tłumie ;)

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Gagatek9
2 października 2016 o 9:47

Jeden z moich ulubionych zapachów, piękny!

Nie byłam pewna czy się polubimy, a już tym bardziej czy się pokochamy z tym zapachem ze względu na moją niechęć do perfum typowo waniliowych. Ange ou Demon nie ma jednak w sobie wanilii jadalnej, tak nie pachnie kobieta która przed chwilą skończyła piec ciasto dla męża i trójki pięknych, szczęśliwych dzieci. One pachną jak mrok. Pasowałyby do filmowej postaci kobiety - czarnego charakteru. Zapach ten buduje moim zdaniem dystans i sprawia że osoba go nosząca sprawia wrażenie niedostępnej i niebezpiecznej. Jest bardzo mocny i niesamowicie trwały, czegoś takiego było mi trzeba. Być może nawet trochę zbyt trwały, bo zdarzyło mi się nawet użyć ich pewnego dnia rano, następnie jechać z mężem samochodem, a parę godzin później wszyscy pytali męża w pracy czym tak pięknie pachnie :) On sam też powiedział, że czuje od samego siebie moje perfumy. Trzeba więc dozować z umiarem, oraz uważać gdy zamierzamy przebywać z innymi w niewielkich pomieszczeniach. Flakon to oczywiście rzecz drugorzędna, ale jest obłędny, w moim osobistym rankingu jest to jedna z najpiękniejszych buteleczek na rynku perfumowym.

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

foxy313
30 września 2016 o 7:46

Fajny flakon i to tyle

Zapach jest bardzo ostry, bardzo go czuc, ale dla mnie jest jakis malo kobiecy, juz na pewno nie seksowny, nawet powiedzialabym, ze to meski jesli jesli bym nie widziala nazwy.
Troche przypomina stare perfumy babci? To zupelnie nie moja bajka. Lubie perfumy delikatniejsze, owocowo kwiatowe - z lekka nuta pieprzu, tu mam wrazenie ze tego pieprzu jest stanowczo za duzo. Az mi niedobrze sie zrobilo po chwili.
Flakon super. Nazwa jeszcze lepsza - ale zawartosc niestety nie dla mnie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Miss_Kejt
19 marca 2016 o 3:51

Zero kobiecości.

Ange ou Demon poznałam na koleżance. Pachniały fantastyczne - zapach zmieniał się co sekundę, jakby dwa oblicza toczyły wojnę o jej duszę. Pierwszy i jedyny raz czułam taki odlot perfumeryjny. I tyle dobrego mam do powiedzenia na temat tego zapachu.

Skuszona kupiłam butelkę 50 ml bez testów na własnej skórze i to były najgorzej wydane pieniądze ever! Na mnie Ange ou Demon po prostu śmierdzi, jak spalona opona. Nie ma w tym zapachu absolutnie nic ładnego, choć trzeba przyznać, że ten "fetor" ma jakąś uzależniającą moc.

Poza tą jedną koleżanką, na której perfumy te pachniały tak, jak prawdopodobnie to sobie twórca wymarzył - na wszystkich innych kobietach pachniały/pachną tak źle, jak na mnie. Aseksualnie, przytłaczająco. Po prostu niedorzecznie źle, jak na tę markę i cenę.

Jedyny plus daję za trwałość.

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

TurboGroszek
22 lipca 2015 o 14:16

Niezłe ziółko :)

Zapach ciężki i. mocno ziołowy. Uwielbiam go. Co dziwne wracam do niego nie zimą tylko latem. Zwłaszcza w upały. Może te zioła, które tam czuję chłodzą mnie i nie jestem taka ociężała, gdy temperatura jest bardzo wysoka.
Z pewnością nie każdemu on pasuje, to typowy kiler. Myślę, że fankom TM Angel raczej się spodoba. Zapach drapieżny, momentami agresywny, ale nie wulgarny, elegancki :) Mnie tam odpowiada :)

05/01/2015
Miałam nadzieję, że jednak zimą chętnie wrócę do tych perfum. Okazuje się, że ja mogę ich używać tylko w temperaturach powyżej 25 stopni. Teraz te zioła są dla mnie odpychające i zimne. Okazuje się, że nie zawsze i nie na każdym zimowe zapachy dobrze się sprawdzają w niskich temperaturach. ;)

Używam tego produktu od: 1,5 roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

Używa produktu od: rok lub dłużej

hellokatie
9 lipca 2015 o 14:47

Mroczne i cięzkie

Zapach trochę podobny do Aliena TM, nieco kościelny. Ma w sobie coś mrocznego i tajemniczego co przyciąga. Osobiście bardziej podoba mi się wersja La Secret jest subtelniejsza i bardziej kobieca. Napewno spodoba się fankom zapachów TMuglera i Poisonów Diora. Cięzki, kadzidlany i dosyć trwały.

Używam tego produktu od: 2 tygodni
Ilość zużytych opakowań: tylko próbka

Używa produktu od: rok lub dłużej